Tak jak obiecałam zamieszczam przepis na domowy zakwas.
Do zakwasu potrzeba:
200g mąki żytniej ja używam typ 720
200 g wody - nie zimnej ale też nie gorącej takiej lekko letniej.
Zaznaczam ze zakwas robi się około 3-4 dni.
W pierwszym dniu rozważam 50g maki oraz 50g wody.
Do pojemniczka po lodach pojemność 1 litr wsypuję mąkę 50g oraz dolewam wody 50g. Mieszam łyżką i zostawiam w ciepłym miejscu. W warunkach takich jak mamy teraz czyli lato wystarczy postawić przykryte pokrywką w kuchni. Zostawiamy w spokoju - czyli nie mieszamy ponownie, nie zaglądamy, nie trzepiemy pojemniczkiem. Pozwólmy zakwasowi popracować. Wiem, wiem to jest trudne bo korci zobaczyć co się tam dzieje ale to tylko jeden dzień więc powinnyśmy wytrzymać. W następnym dniu powtarzamy czynność - czyli dosypujemy 50g mąki oraz dolewamy 50g wody letniej - mieszamy i odstawiamy tak jak poprzednio. Na trzeci dzień robimy tak samo. A już w czwartym dniu możemy upiec już swój własny chlebek.
Mój wyglądał tak:
Zaznaczam znikł w ekspresowym tempie.................... mniam.
sobota, 28 czerwca 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Come back..... powrót do pisania, zapowiedź chleba
Witajcie, wracam ze spuszczona głową. Tak wiem pewnie już nikt nie odwiedza tego bloga bo po co nic na nim się nie dzieje. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Ale wracam i postanawiam pisać choć kilka słów. Do pokazania mam mnóstwo rzeczy.
Na początek pochwalę się że zrobiłam swój własny chlebek na zakwasie żytnim. Pychotka, polecam każdemu.
Już w kolejnym poście pokażę jak zrobić swój własny zakwas żytni do chlebka.
A tym czasem do zobaczenia.
Ale wracam i postanawiam pisać choć kilka słów. Do pokazania mam mnóstwo rzeczy.
Na początek pochwalę się że zrobiłam swój własny chlebek na zakwasie żytnim. Pychotka, polecam każdemu.
Już w kolejnym poście pokażę jak zrobić swój własny zakwas żytni do chlebka.
A tym czasem do zobaczenia.
sobota, 16 lutego 2013
Po Walentynkowo.....
Mój mąż rozbudził we mnie wspomnienia Naszego dnia ślubu. Wspominam go z zaciśniętym gardłem. Było uroczo i już wiem, że drugi TAKI dzień się nie powtórzy. Wspominam ten błysk w jego oczach gdy zobaczył mnie w sukni ślubnej - wyrażał wszystko co do mnie czuje. Często i teraz pomiędzy pracą a domem, obowiązkami a przyjemnościami pojawia się właśnie ten błysk i znów serce mocniej bije.
W dzień zakochanych dostałam chokoteleram, z jego pierwszym wyznaniem miłości. Z uśmiechem na ustach wspominam jak starał się o to bym z nim chodziła. Uparta bestia po roku się zgodziłam :)
W dzień zakochanych dostałam chokoteleram, z jego pierwszym wyznaniem miłości. Z uśmiechem na ustach wspominam jak starał się o to bym z nim chodziła. Uparta bestia po roku się zgodziłam :)
czwartek, 7 lutego 2013
Malunki pisakiem po panelach...
I tak czasem się zdarza, że mazak trafia w małe łapki dzieci i pozostawiają swój ślad gdzie popadnie. Dzisiaj moja Madzia narysowała piękne buźki na panelach w korytarzu. Niewątpliwie były piękne lecz musiałam z nimi coś zrobić. Po chwili zastanowienia wzięłam zmywacz do paznokci i był to strzał w 10. Spokojnie zeszły malunki z paneli a i ze ściany też. I co ważne nie zmywacz zostawił po sobie plam. Zmywacz sprawdzony też jest do usuwania śladów kleju z naklejek - rewelacja.
Co do chusty robótka posuwa się do przodu. Martwię się tylko czy wystarczy mi włóczki - ponieważ zaczęłam sobie próbować na jakiejś tam włóczce i teraz mam problem bo więcej jej nie mam a nie pamiętam co to za włóczka. Mam nadzieję, że ją gdzieś dokupię.
Co do chusty robótka posuwa się do przodu. Martwię się tylko czy wystarczy mi włóczki - ponieważ zaczęłam sobie próbować na jakiejś tam włóczce i teraz mam problem bo więcej jej nie mam a nie pamiętam co to za włóczka. Mam nadzieję, że ją gdzieś dokupię.
środa, 30 stycznia 2013
Gail come back
Jak w tytule.....
Po trudach dziergania, prucia, liczenia, kminienia udało się, udało się, udało się ....jupi. Z pomocą Ani właścicielki bloga Rękodzieło wyczarowane z nici i szmatek udało mi się przebrnąć przez newralgiczny punkt chusty i zrozumieć o co w niej chodzi. Tak bardzo zapragnęłam ją zrobić, uparłam się i nie odpuściłam i teraz powstaje moja pierwsza upragniona chusta. Teraz czerpie z dziergania jej super przyjemność bo trzeba przyznać ze wcześniej nie było tak fanie. Nawet nie chcę wspominać ile razy myślałam "Nie dam rady chyba odpuszczę" ....
Śmieję się w duszy z mojego błędu, niewiedzy - po prostu mnie zaćmiło - ciemna masa ze mnie.
Zdjęcia zamieszczę niedługo.
Aniu jeszcze raz bardzo Ci dziękuję i po cichutku liczę na Twoją pomoc przy dzierganiu......
Pozdrawiam wszystkich zaczarowanych przez chusty.
Po trudach dziergania, prucia, liczenia, kminienia udało się, udało się, udało się ....jupi. Z pomocą Ani właścicielki bloga Rękodzieło wyczarowane z nici i szmatek udało mi się przebrnąć przez newralgiczny punkt chusty i zrozumieć o co w niej chodzi. Tak bardzo zapragnęłam ją zrobić, uparłam się i nie odpuściłam i teraz powstaje moja pierwsza upragniona chusta. Teraz czerpie z dziergania jej super przyjemność bo trzeba przyznać ze wcześniej nie było tak fanie. Nawet nie chcę wspominać ile razy myślałam "Nie dam rady chyba odpuszczę" ....
Śmieję się w duszy z mojego błędu, niewiedzy - po prostu mnie zaćmiło - ciemna masa ze mnie.
Zdjęcia zamieszczę niedługo.
Aniu jeszcze raz bardzo Ci dziękuję i po cichutku liczę na Twoją pomoc przy dzierganiu......
Pozdrawiam wszystkich zaczarowanych przez chusty.
sobota, 20 października 2012
Chusta Gail
No tak, jak już coś robić to z rozmachem, zaczynam dopiero przygodę z drutami. Bardzo spodobała mi się chusta Gail, zaczęłam ją robić - drugie powtórzenie, ale co się okazuje nie jest to takie proste. To znaczy trudne nie jest ale wymaga trochę skupienia i spokoju jak dla mnie początkującej.
A przy moich dzieciakach czasami się nie da, jak jedno śpi to drugie buszuje a jak drugie śpi to pierwsze wymaga uwagi i tak w kółko. A do tego jeszcze taka piękna pogoda to ciągnie do ogrodu. Mam nadzieję ze będę mogła sie pochwalić już ukończona robótką.
Pozdrawiam weekendowo.
A przy moich dzieciakach czasami się nie da, jak jedno śpi to drugie buszuje a jak drugie śpi to pierwsze wymaga uwagi i tak w kółko. A do tego jeszcze taka piękna pogoda to ciągnie do ogrodu. Mam nadzieję ze będę mogła sie pochwalić już ukończona robótką.
Pozdrawiam weekendowo.
poniedziałek, 17 września 2012
Niespodzianka
I jak pisałam wcześniej paradoksy nadal mi towarzyszą. W czwartek zostałam w szpitalu ale że przez noc nic się nie wykluło zostałam wypisana do domu. A o 3 w nocy musiałam do niego wrócić bo zaczął się poród. O 3,55 przywitałam na świecie moje drugie dziecko i tu niespodzianka miała być dziewczynka a urodził się synek :). Waga 3150g 56 cm długość. Witaj na świecie maluszku :) Mąż wybrał imię - Dariusz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

