Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczemy ciasta i chleby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczemy ciasta i chleby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Jak wykorzystać białka

Białka które zostały mi z robienia faworków postanowiłam wykorzystać do zrobienia bez. Nie wyszły piękne białe, trochę się mi skarmelizowały ale i tak były pyszne - szybciutko zninęły z talerza. Uwaga - z 5 białek wyszły mi 2 blaszki takie z piekarnika. Nie spodziawałam się że ta piana podczas ubijania jest taka ciężka, używajcie tylko cukru pudru do bez - kryształ nie będzie zbyt dobrym wyborem.
Przepis pochodzi ze strony http://www.mojewypieki.com/post/bezy .
Smacznego.

niedziela, 6 lipca 2014

Ciasto na niedzielę

Dzisiaj proponuje lekkie ciasto z owocami na niedzielę, a że sezon w pełni jest w czym wybierać. W sezonie zimowym można również wybrać owoce mrożone. Ciasto znika w jednej chwili - przyznam się ze kiedy było jeszcze ciepłe sama wpałaszowałam niezły kawałek.
Ciasto to nazywa się "Ucierane z owocami", trochę przypomina biszkopt - jest pycha i co ważne proste i szybkie w przygotowaniu.
Składniki:
0,5 litra owoców (mogą być poziomki, małe truskawki lub pokrojone na ćwiartki, borówki, czernice, maliny)
6 jajek
15 dag masła
6 łyżek oleju
1,5 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki mąki ziemniaczanej
1 szklanka cukru kryształu
1 cukier wanilinowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropel octu
Wykonanie:
Rozpuścić w rondelku masło, po rozpuszczeniu dodać 6 łyżek oleju i zostawić do przestygnięcia. Z białek ubić pianę, ja dodaję też do nieubitych białek 1/4 szklanki cukru i kilka kropel octu na cukier, co powoduje że białka lepiej się ubijają. Ubijamy pianę. W osobnej misce mieszam całą porcję mąki pszennej i ziemniaczanej + proszek do pieczenia. Po ubiciu piany dodajemy resztę porcji cukru, cukier wanilinowy oraz żółtka - oczywiście stopniowo. Dosypujemy mieszankę mąki i proszku do pieczenia. Następnie dodajemy ostygnięty tłuszcz. Wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Posypujemy owocami otoczonymi w mące aby nie opadały na dno placka. Pieczemy w 160 stopniach Celcjusza, około 45 minut.
Smacznego.

Mniam..............

wtorek, 1 lipca 2014

Kilka słów o zakwasie

W poprzednim poście opisywałam jak zrobić taki zakwas. Mam jeszcze kilka uwag co do tego jaki on powinien być by dobrze chlebek wychodził. Jak wiemy każda mąka jest inna, chodzi o to że niby każda standaryzowana itd, ale biorąc mąkę firmy x typ 720 oraz mąkę firmy y typ 720 będą to bardzo podobne ale jednak rożne mąki. W szczególności chodzi mi o to że jedna będzie przyjmować więcej wody a inna mniej.
Robiąc zakwas zawsze kierujmy się zasadą, że w lecie ten zakwas robimy luźniejszy, bardziej rzadki a zimą bardziej gęsty, zwarty. 
Im więcej będziemy piec własnego chlebka tym więcej nabierzemy wprawy - zgodnie z powiedzeniem praktyka czyni mistrza. 
Pokażę wam jak wygląda mój zakwas. 
W pierwszym dniu (uwaga mogą być różne skojarzenia :) )

Oraz w drugim dniu jakąś godzinkę po dodaniu drugiej porcji wody i mąki - wiem, wiem zaraz mi się dostanie ze pisałam żeby nie zaglądać, wybaczcie to tylko w celach dydaktycznych. Dodając to zdjęcie przypomniało mi się że warto również zrobić taką "pierzynkę" z mąki z której wyprowadzamy zakwas.
Wtedy lepiej on pracuje.


sobota, 28 czerwca 2014

Przepis na zakwas na domowy chleb

Tak jak obiecałam zamieszczam przepis na domowy zakwas.
Do zakwasu potrzeba:
200g mąki żytniej ja używam typ 720
200 g wody - nie zimnej ale też nie gorącej takiej lekko letniej.
Zaznaczam ze zakwas robi się około 3-4 dni.
W pierwszym dniu rozważam 50g maki oraz 50g wody.
Do pojemniczka po lodach pojemność 1 litr wsypuję mąkę 50g oraz dolewam wody 50g. Mieszam łyżką i zostawiam w ciepłym miejscu. W warunkach takich jak mamy teraz czyli lato wystarczy postawić przykryte pokrywką w kuchni. Zostawiamy w spokoju - czyli nie mieszamy ponownie, nie zaglądamy, nie trzepiemy pojemniczkiem. Pozwólmy zakwasowi popracować. Wiem, wiem to jest trudne bo korci zobaczyć co się tam dzieje ale to tylko jeden dzień więc powinnyśmy wytrzymać. W następnym dniu powtarzamy czynność - czyli dosypujemy 50g mąki oraz dolewamy 50g wody letniej - mieszamy i odstawiamy tak jak poprzednio. Na trzeci dzień robimy tak samo. A już w czwartym dniu możemy upiec już swój własny chlebek.
Mój wyglądał tak:
Zaznaczam znikł w ekspresowym tempie.................... mniam.

piątek, 14 stycznia 2011

Zaległości

I już po świętach, strasznie się zaniedbałam. Wszystko przez chorobę córci i zmorę biurokracji remanenty. Tyle mam planów do zrealizowania a tu czasu brak. Czy doba nie mogła by trwać trochę dłużej ? Chyba nie tylko ja zadaje takie pytanie, nie jedna z nas chciała by ja choć troszeczkę wydłużyć :)

Muszę coś zrobić z moimi pomysłami, tzn. zrealizować choć jeden bo zaczynam bzikować i staję się nie do wytrzymania. Sama z sobą już nie mogę, przerasta mnie czasem ogrom obowiązków. W tym przypadku ich nieproporcjonalny układ w stosunku do przyjemności.

Jutro mieliśmy się spotkać ze znajomymi ale czy to spotkanie dojdzie do skutku nie wiem. Jeżeli nie to dam upust swoim pomysłom i chyba uszyję sobie kosz materiałowy na zabawki Magdaleny, bo szwendają się po domu i jakoś nie mogą znaleźć swojego miejsca a tak było by wszystko w jednym miejscu.

Co do poprzedniego postu to aż i wstyd, przepis miał być jutro a jest dużo później niż zapowiadałam :(
Zaległa masa do orzeszków:

25 dag orzechów włoskich
25 dag cukru pudru
3 żółtka
20 dag masła

Orzechy sparzyć gorącą wodą, zmielić. Masło utrzeć z cukrem, dodawać kolejno po jednym żółtku, następnie dodać orzechy. Do smaku można dodać trochę alkoholu.

Życzę wszystkim dobrej nocy.

wtorek, 21 grudnia 2010

Orzeszty orzeszku

Czas przygotowań do świąt to istne szaleństwo, trzeba było by trochę dobę wydłużyć ale to niestety nierealne. Wykorzystując dzisiaj popołudnie wypróbowałam nowa patelnię do orzeszków. Chcę powiedzieć,że fajnie się na niej piecze, w tamtym roku robiłam orzeszki z foremek  - ale stwierdzam z ręka na sercu polubiłam patelnię. Pomijając fakt, że czekałam na nią dwa tygodnie, płacąc za przesyłkę priorytetem - jest naprawdę godna polecenia:).

I tak wyszło 280 połówek czyli 140 orzeszków. Na razie, bo pewnie jak Marcin przyjedzie z pracy trochę ich wyje - nie byłby sobą jak by tego nie zrobił :).A to one.


Przepis na orzeszki:
0,5 kg maki zamojskiej
0,35 kg margaryny - ja używałam Palmy
1 żółtko
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka cukru pudru
5-6 łyżek kwaśnej śmietany


Jutro będzie masa. A w kuchni już czekają śledzie jeszcze tylko zalewa się ostudzi. Mam nadzieję ze wyrobię się przed 23.