czwartek, 7 lutego 2013

Malunki pisakiem po panelach...

I tak czasem się zdarza, że mazak trafia w małe łapki dzieci i pozostawiają swój ślad gdzie popadnie. Dzisiaj moja Madzia narysowała piękne buźki na panelach w korytarzu. Niewątpliwie były piękne lecz musiałam z nimi coś zrobić. Po chwili zastanowienia wzięłam zmywacz do paznokci i był to strzał w 10. Spokojnie zeszły malunki z paneli a i ze ściany też. I co ważne nie zmywacz zostawił po sobie plam. Zmywacz sprawdzony też jest do usuwania śladów kleju z naklejek - rewelacja.

Co do chusty robótka posuwa się do przodu. Martwię się tylko czy wystarczy mi włóczki - ponieważ zaczęłam sobie próbować na jakiejś tam włóczce i teraz mam problem bo więcej jej nie mam a nie pamiętam   co to za włóczka. Mam nadzieję, że ją gdzieś dokupię.

środa, 30 stycznia 2013

Gail come back

Jak w tytule.....
Po trudach dziergania, prucia, liczenia, kminienia udało się, udało się, udało się ....jupi. Z pomocą Ani właścicielki bloga Rękodzieło wyczarowane z nici i szmatek udało mi się przebrnąć przez newralgiczny punkt chusty i zrozumieć o co w niej chodzi. Tak bardzo zapragnęłam ją zrobić, uparłam się i nie odpuściłam i teraz powstaje moja pierwsza upragniona chusta. Teraz czerpie z dziergania jej super przyjemność bo trzeba przyznać ze wcześniej nie było tak fanie. Nawet nie chcę wspominać ile razy myślałam "Nie dam rady chyba odpuszczę" ....
Śmieję się w duszy z mojego błędu, niewiedzy - po prostu mnie zaćmiło - ciemna masa ze mnie.
Zdjęcia zamieszczę niedługo.
Aniu jeszcze raz bardzo Ci dziękuję i po cichutku liczę na Twoją pomoc przy dzierganiu......

Pozdrawiam wszystkich zaczarowanych przez chusty.

sobota, 20 października 2012

Chusta Gail

No tak, jak już coś robić to z rozmachem, zaczynam dopiero przygodę z drutami. Bardzo spodobała mi się chusta Gail, zaczęłam ją robić - drugie powtórzenie, ale co się okazuje nie jest to takie proste. To znaczy trudne nie jest ale wymaga trochę skupienia i spokoju jak dla mnie początkującej.
A przy moich dzieciakach czasami się nie da, jak jedno śpi to drugie buszuje a jak drugie śpi to pierwsze wymaga uwagi i tak w kółko. A do tego jeszcze taka piękna pogoda to ciągnie do ogrodu. Mam nadzieję ze będę mogła sie pochwalić już ukończona robótką.

Pozdrawiam weekendowo.

poniedziałek, 17 września 2012

Niespodzianka

I jak pisałam wcześniej paradoksy nadal mi towarzyszą. W czwartek zostałam w szpitalu ale że przez noc nic się nie wykluło zostałam wypisana do domu. A o 3 w nocy musiałam do niego wrócić bo zaczął się poród. O 3,55 przywitałam na świecie moje drugie dziecko i tu niespodzianka miała być dziewczynka a urodził się synek :). Waga 3150g 56 cm długość. Witaj na świecie maluszku :) Mąż wybrał imię - Dariusz.

czwartek, 6 września 2012

Coś na nowy rok szkolny - okładka Tatty Teddy

Dzisiaj przedstawiam nową okładkę na zeszyt dla mojej bratanicy, która rozpoczyna właśnie nowy rok szkolny w zupełnie nowej szkole. Myślę że taki gadżecik umili jej naukę.
Wzór wyszywało się ciężko, choć efekt powalił nawet mnie - czasami myślałam, że już z tego nic nie będzie. Już mam zajawkę na nową okładkę - ale to może później - a teraz rozpracowuję robienie chusty na drutach - mój debiut z drutami - i co najważniejsze przygotowuję się do porodu - zobaczymy czy dzisiaj wrócę do domu czy zostanę w szpitalu. Przedtem walczyliśmy o to by mała się nie urodziła za wcześnie a teraz robimy wszystko by zechciała się urodzić - PARADOKSY.
A to rzeczona okładka.


piątek, 6 lipca 2012

Odgrzebane z szafy...
Co by nie pisać, co by nie mówić dawno a nawet bardzo dawno mnie nie było choć muszę przyznać trochę podglądałam Wasze blogi i zazdrościłam czasu na ich pisanie i spełnianie się w różnych formach jakie czynicie Musze przyznać trochę z lenistwa ale i trochę z powodu innych obowiązków - dwu letnia córa - mnie nie było.
Teraz spodziewam się drugiego dziecka, jest to dla mnie trudny czas z powodu tego iż jest to ciąża zagrożona. Parę tygodni wstecz wylądowałam na dłuższy okres w szpitalu i gdyby nie szydełko chyba bym tam zwariowała do reszty. W czasie mojego przymusowego "SPA" jak to nazwał mój mąż zrobiłam zaległy bieżnik dla teściowej - zdjęcia brak - ale postaram się to nadrobić. Kolejną serwetkę którą wydziergałam była oto ta:
I jak to zwykle bywa powędrowała w ręce Pani Ani, z którą pracuję od jakichś dwóch lat.
Czy wy też tak macie, że większość waszych prac wędruje do innych rąk?
Popełniłam również bieżnik - ten z kolei dla siostry:)





Po wizycie w szpitalu lekarz zalecił leżenie, dużo odpoczynku mało ruchu więc odgrzebałam metryczkę, która była dla mojej pierwszej córy i po dwóch latach doczekała się happy endu. Dzisiaj została zaopatrzona w ramkę, teraz czeka na wyznaczenie honorowego miejsca. To jest mój pierwszy haft krzyżykowy i jestem z niego bardzo dumna.

niedziela, 13 listopada 2011

Postarzana półka

Tym razem będzie trochę reklamowo, jakiś czas temu zapragnęłam półki koniecznie bielonej i koniecznie postarzanej. Po długich pertraktacjach została zrobiona i ocalona od pomalowania na kolor _orzech :) Jak zwykle mąż chciał zrobić dobrze tylko że plan był trochę inny. I tak ocalona od orzechowego koloru, dumnie pomalowana na biel i postarzona zawisła w moim korytarzu. Nie powiem interesująco się prezentuje:)

 
Jeżeli byłby ktoś zainteresowany chętnie wykonam taką na zamówienie:)