Dzisiaj przedstawiam nową okładkę na zeszyt dla mojej bratanicy, która rozpoczyna właśnie nowy rok szkolny w zupełnie nowej szkole. Myślę że taki gadżecik umili jej naukę.
Wzór wyszywało się ciężko, choć efekt powalił nawet mnie - czasami myślałam, że już z tego nic nie będzie. Już mam zajawkę na nową okładkę - ale to może później - a teraz rozpracowuję robienie chusty na drutach - mój debiut z drutami - i co najważniejsze przygotowuję się do porodu - zobaczymy czy dzisiaj wrócę do domu czy zostanę w szpitalu. Przedtem walczyliśmy o to by mała się nie urodziła za wcześnie a teraz robimy wszystko by zechciała się urodzić - PARADOKSY.
A to rzeczona okładka.
czwartek, 6 września 2012
piątek, 6 lipca 2012
Odgrzebane z szafy...
Co by nie pisać, co by nie mówić dawno a nawet bardzo dawno mnie nie było choć muszę przyznać trochę podglądałam Wasze blogi i zazdrościłam czasu na ich pisanie i spełnianie się w różnych formach jakie czynicie Musze przyznać trochę z lenistwa ale i trochę z powodu innych obowiązków - dwu letnia córa - mnie nie było.Teraz spodziewam się drugiego dziecka, jest to dla mnie trudny czas z powodu tego iż jest to ciąża zagrożona. Parę tygodni wstecz wylądowałam na dłuższy okres w szpitalu i gdyby nie szydełko chyba bym tam zwariowała do reszty. W czasie mojego przymusowego "SPA" jak to nazwał mój mąż zrobiłam zaległy bieżnik dla teściowej - zdjęcia brak - ale postaram się to nadrobić. Kolejną serwetkę którą wydziergałam była oto ta:
I jak to zwykle bywa powędrowała w ręce Pani Ani, z którą pracuję od jakichś dwóch lat.
Czy wy też tak macie, że większość waszych prac wędruje do innych rąk?
Popełniłam również bieżnik - ten z kolei dla siostry:)
niedziela, 13 listopada 2011
Postarzana półka
Tym razem będzie trochę reklamowo, jakiś czas temu zapragnęłam półki koniecznie bielonej i koniecznie postarzanej. Po długich pertraktacjach została zrobiona i ocalona od pomalowania na kolor _orzech :) Jak zwykle mąż chciał zrobić dobrze tylko że plan był trochę inny. I tak ocalona od orzechowego koloru, dumnie pomalowana na biel i postarzona zawisła w moim korytarzu. Nie powiem interesująco się prezentuje:)
Jeżeli byłby ktoś zainteresowany chętnie wykonam taką na zamówienie:)
czwartek, 27 października 2011
Koszyczki na dzindziboły
Po dłuuugiej przerwie chciałam pokazać wam świetne koszyczki na różności. Pomysł zaczerpnęłam z koszyczków na pieczywo - ale przecież można je wykorzystać do wszystkiego. Tutaj też wykorzystałam pikowanie w kamyk - jeżeli można to tak nazwać. Niestety nie mam stopki do pikowania - cerowania, jakoś boje się że jak zamówię przez internet to nie będzie pasować do mojej maszyny a jakoś nie po drodze mi do pasmanterii w ostatnich dniach.
Muszę się wytłumaczyć z tak długiej nieobecności. Choć prac i przedmiotów przybyło i to sporo - sporo też powędrowało w świat bez dokumentacji:) zniechęciłam się trochę do pisania z powodu niemożności opanowania wstawiania innego tła. I nadal tego się nie nauczyłam - jeżeli jest ktoś mądrzejszy ode mnie w tej kwestii niech mnie uświadomi. Po prostu ja już nie daję rady.
A teraz obiecany koszyczek.
niedziela, 26 czerwca 2011
Poduchy
Witajcie, jakiś czas temu uszyłam dwie poszewki na poduchy - rozmiar 45x45 cm. Nadszedł czas aby pokazać je światu. Materiał jest trochę rozciągliwy, wyszperany w lumpeksie, czasami znajdzie się jakiś fajny jak ten. Niewiele kosztował chyba jakieś 7 zł, może 5 nie pamiętam. Kawałek jeszcze został, może uda się wykroić jeszcze jedną poduchę. A i zapomniałabym, pierwsza myśl jak je szyłam żeby były zamykane na suwak, ale porzuciłam ten pomysł i zrobiłam wiązanie na troczki, bardzo mi się spodobało. Jeżeli powstaną kolejne na pewno będą wiązane na troczki. A oto one Ta dam:)
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Lawenda
Dawno mnie tutaj nie było, jest dużo do pokazania ale czasu za mało by nadrobić zaległości. Na początek pochwalę się kwitnącą lawendą. Zakochałam się w tym zielsku, posadziłam 10 sadzonek na początek, i doglądam ich pieczołowicie, mam nadzieję że już za rok choć jeden malutki woreczek będę miała ze swojej lawendy:)
W kolejce na swoją kolej do pokazania światu czekają dwie poszewki wiązane na troczki, torebka, serwetka na szydełku. To następnym razem.
A i jeszcze pochwalę się moją córcią Magdalenką, której poświęcam większą część czasu, a trochę kradnę jej dla moich dzindzibołek.
wtorek, 10 maja 2011
Syrop z sosny
Dziś polecam syrop z sosny, rewelacyjny na kaszel i co ważne eko:) Wybrałam się dzisiaj do lasu z tatą na szyszki sosnowe - tzn. pędy, jeszcze takie brązowe, pogoda sprzyjała a i czas naglił. Sosna już przekwita także jeżeli jest jeszcze ktoś chętny to zasuwać do lasu w te pędy......lub po pędy - jak to woli.
Później do słoika na zmianę cukier - pędy, cukier - pędy.
Słoik do ciepełka np. na poddasze, co jakiś czas odwrócić parę razy żeby się trochę przemieszało. I czekać, czekać, czekać aż się zrobi syrop. Potem do buteleczek, i w razie wypadku zastosować.
Polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







